Tak blisko a tak daleko 1 ligi...
Dodano:20 May 2019 15:49
19.05.2019 ELANA TORUŃ - Olimpia Elbląg 1:2 (1:1)

Kibice:
„Ta ostatnia niedziela…” - to tytuł starej, znanej piosenki, który jak ulał pasował do 34 kolejki II ligi i daty 19 maja 2019 roku. To właśnie na ten dzień, zaplanowano ostatnią kolejkę sezonu piłkarskiej II ligi w naszym kraju, czyli rozgrywek w których udział brała toruńska Elana!

Sezon długi, sporo emocji, kilka spotkań z uznanymi piłkarskimi i kibicowskimi markami, takimi jak np. Widzew Łódź czy Ruch Chorzów, odwiedziliśmy sporo nowych wcześniej nieznanych nam terenów czy też stadionów. Podsumowując… po prostu dobry, pełen wrażeń, ciekawy sezon! Na dodatek sezon w którym nasza drużyna jako beniaminek ligi, radziła sobie nadspodziewanie dobrze. Właściwie od początku „kręciła się” w okolicach podium bądź po prostu zajmowała miejsce w pierwszej trójce, które było premiowane awansem do ligi wyżej. Przed sezonem nikt takiego wyniku nie oczekiwał i pewnie samo utrzymanie w Toruniu uznano by za sukces. Kilka dobrych lat temu Elana również grała w „czubie” m.in. starej trzeciej ligi, marząc o awansie do „tamtejszej” drugiej ligi (obecna 1 liga o której w obietnicach mówi się u nas od dawien dawna), lecz ostatecznie za każdym razem nic z tego nie wychodziło. Dlatego biorąc pod uwagę powyższe, każdy raczej z przymrużeniem oka patrzył na obecne wyniki i realne szanse naszej drużyny na awans na zaplecze ekstraklasy, na który w Toruniu czeka się już 20 lat! Poza gronem optymistów raczej, zakładano iż suma summarum za nim dojdzie do finiszu rozgrywek to Elana już w tej walce o awans liczyć się raczej nie będzie…

Tymczasem piłkarze robili swoje i cały czas osiągali dobre wyniki utrzymując się w czołówce tabeli. Mało tego... to raczej nie było dziełem przypadku, ponieważ żółto – niebiescy w wielu meczach chwaleni byli przez przeróżnych ekspertów piłkarskich z całej Polski. Jednym słowem mówiono iż Elana jak na ten poziom rozgrywkowy po prostu „gra piłką”. Im bliżej końca sezonu tym liczba osób, która zaczęła wierzyć w ten awans, z meczu na mecz się powiększała. Oczywiście same wyniki z wiosny były nieco gorsze niż w rundzie jesiennej, ale liga była na tyle wyrównana, iż nawet kilka nieudanych spotkań nie przekreślało szans naszej drużyny. Gdy w trzeciej kolejce od końca, Elana na swoim boisku ograła bezpośredniego rywala do awansu - GKS Bełchatów 4:2, a inne wyniki ułożyły się pod Elanę, to żółto – niebiescy wskoczyli na drugie miejsce w tabeli! Wtedy to ci najwierniejsi toruńscy kibice po raz pierwszy od ładnych paru lat na serio zarzucili przyśpiewkę „1 liga, 1 liga ELANA!” wierząc, że to naprawdę tym razem może się udać.

Sytuacja była na tyle komfortowa, że wystarczyło zgarnąć 3 punkty w kolejnym meczu w Grudziądzu i mielibyśmy historyczny awans! Ewentualnie dwa remisy w ostatnich meczach (w Grudziądzu i z Elblągiem) także dawały nam pewny awans bez oglądania się na rywali! W przypadku porażki w Grudziądzu pozytywnych scenariuszy dla Elany nadal było sporo, ale już tutaj trzeba było liczyć na chociaż jedno korzystne rozstrzygnięcie w innych spotkaniach naszych bezpośredni rywali…
Niestety faktycznie przegraliśmy w Grudziądzu, a na dodatek inne wyniki w 33 kolejce tym razem ułożyły się w najgorszy możliwy sposób dla torunian. Dlatego też tuż przed ostatnią kolejką, Elana spadła na czwarte miejsce w tabeli wiedząc nie tylko to, że sama musi wygrać ostatnie spotkanie, musiała także liczyć, iż Bełchatów nie wygra swojego wyjazdowego spotkania z Błękitnymi Stargard Szczeciński. W przypadku porażki Bełchatowa, nawet remis dawał Elanie awans! Mimo to wiedząc jak piłka nożna jest nieprzewidywalna, szanse na ten awans były nadal całkiem realne! Ileż to było kalkulacji, nieprzespanych nocy, dosłownie wszyscy kibice Elany tym żyli, w końcu pierwsza liga jest na wyciągnięciu ręki…
Wreszcie nadeszła ta „ostatnia niedziela”. Rywal? Olimpia Elbląg. Mecz ten zapowiadał się więc niezwykle ciekawie zarówno pod względem sportowym - nie tylko Elana mogła uzyskać awans ligę wyżej, ale także goście przyjechali do Grodu Kopernika walczyć o „życie”, wiedząc, że muszą przynajmniej zremisować a najbezpieczniej to nawet wygrać, aby utrzymać się w lidze! Mecz ciekawy także pod względem kibicowskim, gdyż nie od dziś wiadomo, iż Olimpia Elbląg nie należy do ekip, które w Toruniu darzy się sympatią - i to nie tylko ze względu na ich stosunki przyjacielskie z Warszawską Legią.. Zapowiadała się więc konkretna niedziela, konkretne piłkarskie emocje i faktycznie tak było, ale po kolei…
Tym razem w dniu meczu, na dwie i pół godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego, organizujemy pochód głównej grupy z centrum miasta na stadion. Na obiekcie meldujemy się ze sporym zapasem czasu, tak aby już od pierwszej minuty „ruszyć” z dopingiem. Gdy większość jest już na trybunach, na krótko przed rozpoczęciem spotkania na drodze dojazdowej do stadionu „zagubione” auta Olimpii, zaatakowały grupkę małolatów od nas, idącą na ostatnią chwilę na mecz. Część tego grona pali „wroty” a część stawia opór. Po chwili wszystko przerywają Ci co zawsze. Akcja na plus dla Olimpii chociaż (nie umniejszając) także po ich stronie przynajmniej jedna osoba zaliczyła K.O.
Godzina 13:05 - mecz się rozpoczyna i piłkarze wychodzą na boisko. Od początku na płocie wisi transparent „Wszystkich nas jednoczy wspólny sztandar”. W okolicach piątej minuty spotkania, w jego uzupełnieniu na trybunach pojawia się okazjonalna sektorówka na wzór jednej z naszych flag z herbem i datą naszego klubu 19 <E> 68. Całość prezentacji upiększa piro odpalone przez zamaskowanych ultrabandytów . Gdy ogień z rac zgasł a sektorówka zniknęła z trybun, pojawiają się jeszcze żółto – niebieskie flagi na kijach. Kiedy ostatecznie zakończono prezentację, to z płotu znika powyższy transparent, a pojawiają się flagi takie jak: Toruńska Elana, Śp. Mucha, FC. Gniewkowo, WfcG, Blue Army (Myszków), Forever Ruch, transparent Ruch nigdy nie zginie i flaga Cebulorz (KKS Kalisz). To właśnie przedstawiciele tych ostatnich wspierają nas na tym meczu w dokładnie 103 osoby! Tego dnia formalności staje się zadość i dotychczasowy układ z Kaliszem zamienia się w oficjalną zgodę! ZKS & KKS!!!
Nasza łączna liczba w młynie to ok. 650 kiboli. Na całym stadionie, jak zwykle także sporo osób od nas. Ogólna frekwencja jak na nasze toruńskie warunki, również całkiem dobra - spokojnie ponad 2000 widzów. Oprócz wspomnianych Kaliszan na meczu liczną delegacją wspomaga nas także Łódzki Widzew!
Doping tego dnia dobry. Cieszy liczba w młynie i obecność w nim osób (szczególnie starszyzny), która w ostatnim czasie wolała zasiadać na przeciwległej, krytej trybunie. Jak widać ranga meczu i nasze apele zadziałały, a więc także jakościowo wyglądało to całkiem korzystnie. Od czasu do czasu do naszego dopingu podłącza się cały stadion.
Kibice gości pojawili się w Toruniu w ok. 150 osób i całkiem dobrze dopingują przez cały mecz swoją drużynę. W pierwszej połowie również utrasują – prezentują sektorkówkę ze swoim herbem, wraz z krótkim przekazem o treści „Serca i pięści… Dla Ciebie Biją”. Przy tym wszystkim również odpalają race. Po prezentacji, na płocie zamieniają elementy oprawy na swoje flagi.
Jak można było się spodziewać wśród śpiewnego repertuaru obu ekip nie zabrakło tych z serii „jazda z kurwami” i tym podobne.

Co do wydarzeń boiskowych to niestety goście jako pierwsi strzelają bramkę na 1:0 i to Elana musiała gonić wynik. Udało się wyrównać już 7 minut później, lecz jak wiadomo ten wynik to za mało by myśleć o trzech punktach i awansie ligę wyżej. Mecz typowej walki gdzie żadna z drużyn nie miała większej przewagi. Obie jedenastki zdawały sobie sprawę, że jeden błąd może przekreślić w naszym przypadku szanse na awans, a w ich szansę na utrzymanie. Pod względem posiadania piłki to Elana dominowała, ale Olimpia zagrała naprawdę dobry mecz, od czasu do czasu groźnie kontratakując. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1. W drugiej połowie scenariusz spotkania wyglądał podobnie. Do ok 65 minuty naszego meczu, wyniki innych spotkań układały się tak, iż gościom do utrzymania tak naprawdę wystarczał remis, co również było widać na boisku. Po chwili jednak ich główny konkurent w walce o utrzymanie się - Siarka Tarnobrzeg strzeliła dwie bramki, co na tamtą chwilę wyrzucało za burtę Olimpię! W tym samym czasie, w meczu Bełchatowa w Starogardzie, ciągle utrzymywał się korzystny wynik dla Elany - 0:0, co oznaczało iż torunianie muszą „tylko” strzelić jedną bramkę, wyjść na prowadzenie i uzyskają awans! Ewentualnie, jedna bramka Błękitnych i ich zwycięstwo z Bełchatowem oznaczałoby iż dotychczasowy wynik 1:1 z Elblągiem także by ten nasz awans spowodował!
Ostatnie 10 minut meczu to już „nerwówka” na całego. Właściwie cały stadion dopingował i oglądał mecz na stojąco. Wszyscy na bieżąco śledzili wynik ze Stargardu i każdy zdawał sobie sprawę, jaka ogromna szansa stoi przed naszymi piłkarzami. Niestety, Elana nie miała pomysłu jak przełamać żelazną tego dnia obronę rywali. Gdy u nas trwał już czas doliczony, spiker stadionu zakomunikował iż w Stargardzie mecz zakończył się wynikiem 0:0. Elana postawiła w tym momencie wszystko na jedną kartę i rzuciła się do ataku. Nasi piłkarze w jednej z ostatnich akcji mieli nawet m.in. rzut rożny. Cały stadion nadal na stojąco, nie jeden z fanatyków pewnie oczami wyobraźni widział jak ta piłka wreszcie trafi do siaty i wszystko skończy się „happy end-em”, jak w najlepszych hollywoodzkich produkcjach ale niestety nic z tych rzeczy…

Bowiem na domiar złego, właściwie w ostatniej akcji meczu, Elblążanie poszli z kontrą, wykorzystali małą liczbę zawodników Elany w obronie i strzelili bramkę na 2:1, co z kolei w ostatniej chwili dało utrzymanie w drugiej lidze… Olimpii Elbląg! W sektorze gości zapanowała euforia. Momentalnie dało się usłyszeć z klatki gości głośne „Nigdy nie spadnie, Olimpia nigdy nie spadnie!”. Ich piłkarze z tej radości podbiegli pod sektor C na którym tego dnia zasiadał nasz młyn. Szybko musieli się jednak ewakuować, bo podobnie jak w Grudziądzu przeróżne przedmioty poleciały w ich kierunku. Jako ciekawostkę dodamy fakt, iż bramkę decydująca dla gości strzelił Ukrainiec - zawodnik, który przed sezonem był już ogłoszony jako nowy nabytek Elany, ale nasi działacze wraz z piłkarzem nie dopełnili jakiś tam formalności z jego pozwoleniem na pracę i ten musiał wracać do swojej ojczyzny. Taka to ironia losu ;)

Na boisku nic ciekawego już więcej się nie działo. Zadziało się jednak na „trybunach”. Kibice gości, którzy znajdowali się w tym momencie w uzasadnionej ekstazie, zaczęli swoją radość ukazywać także w prowokacyjny sposób. Najpierw zarzucili „Coście tak cicho…”, by po chwili pójść o krok dalej i zaprosić do „tańca” krzycząc „Chodźcie śmiało jest nas mało…”.
Emocji wiele, ciśnienie duże, jednym słowem wkur**enie spore… no i poszło… Czysty spontan i ze śpiewnego zaproszenia kibiców gości, postanowiła skorzystać ekipa tzw. „podwyższonego ryzyka”. Tym razem jednak, kibice gości nie wyrywali się tak ochoczo jak w przyśpiewkach by porywalizować na pięści. Duża część przyjezdnych szybciutko przemieściła się na górę sektora, zaś dosłownie kilka osób od nich ograniczyło się tylko do wskoczenia na płot i machania rękami. Widząc brak jakiejkolwiek chęci ze strony gości na bezpośrednią walkę, łobuzerka z Torunia opuściła murawę (a dosłowniej pisząc – tartan) i było właściwie po wszystkim. Po chwili jeszcze przyjezdni napinają się trochę do osób z trybuny krytej i to tyle. Oczywiście skoro do niczego ostatecznie nie doszło, to nie można w tym przypadku jakoś wyolbrzymiać całej sytuacji i obwieszczać jakiegokolwiek zwycięstwa, jednakże podsumowując całe zamieszanie, można wysunąć wnioski, iż chyba strona atakująca musiałaby pokonać ochronę i wbiec do klatki dla gości, by do czegoś w ogóle mogło dojść… Taka „duża” na to ochota była po stronie gości i z tego właśnie względu naszym zdaniem, duży minus dla nich!
W między czasie widząc co się dzieje sędzia, nie dał już pograć - po raz ostatni używając gwizdka, kończąc mecz.
Tym samym spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1, co zasmuciło kibiców Elany i Siarki Tarnobrzeg (spadek) a ucieszyło Elbląg i Bełchatów (awans).
No cóż... Nasza drużyna do ostatnich minut sezonu walczyła o najwyższe cele i za to „czapki z głów”. Nie zmienia to jednak faktu, iż w obliczu korzystnego wyniku Bełchatowa i przy tym wszystkim - bądź co bądź nie wykorzystanej szansy na awans, pozostał ogromny niedosyt. W takich okolicznościach pewnie nie jedne „gorące głowy”, nie jedni kibice swoje emocje wyładowaliby na piłkarzach. W naszym przypadku, nie było jednak o tym mowy i KLASA była zaprezentowana do samego końca. Kibice podziękowali za sezon swoim piłkarzom, przybito „piątki”, a Prezes Naszego Stowarzyszenia przez megafon wystosował apel do naszych piłkarzy z prośbą, aby Ci pokazali charakter i pomimo różnych ofert z wyższych lig, pozostali na kolejny sezon w naszej drużynie, abyśmy raz jeszcze, razem za rok powalczyli o 1 ligę!
W oczach wielu kibiców, a także niektórych piłkarzy było widać łzy… No cóż „Life is brutal”, taka właśnie jest piłka!
Po meczu, organizujemy na stadionie wcześniej zaplanowaną sytą imprezę w której biorą udział nasi goście z Kalisza, Widzewa, sztab trenerski i piłkarze. W kulminacyjnym momencie przewinęło się ok 250-300 osób! Gdyby ktoś nie znał wyniku i bazował tylko i wyłącznie na zachowaniu co niektórych osób na tym „balecie” (cześć zapiła smutki w alkoholu, inna część po prostu spożyła trunki wysokoprocentowe „za” nową zgodę), mógłby stwierdzić iż Elana nie tylko awansowała do 1 ligi, a od razu do Ekstraklasy… Jednym słowem - było grubo! Zabawa trwała do godziny 23:00, a mimo to, niektórym nadal było mało i impreza przeniosła się na starówkę (gdzie już wcześniej także i tam spore grono osób „podsumowywało sezon”).

Kończąc…Sezon genialny, emocje niesamowite szkoda tylko, że niezakończone pozytywnie dla naszej Elany. Boli nie sam brak awansu, a bardziej fakt iż My to jednak nie Widzew i to nie jest raczej tylko kwestią czasu aż dostaniemy się wyżej. Do naszej sytuacji jednak może nie przypasować przysłowie „Co się odwlecze to nie uciecze…”. Tak wielka szansa na awans może nie powtórzyć się przez kolejne 5, 10 a może nawet i 20 lat i to właśnie boli nas najbardziej.
Niestety, potwierdzają się nasze obawy i dochodzą nas słuchy, plotki - ploteczki, że spora część zawodników, powoli myślami jest już gdzie indziej i cytując dalszy fragment tego utworu można rzecz „Ta ostatnia niedziela? Dzisiaj się rozstaniemy…” i w przyszłym sezonie będziemy oglądać zupełnie inną drużynę, być może grającą o zupełnie inne cele. Szkoda. Ale jak to mówią… „Piłkarze przychodzą, odchodzą” a NAJWIERNIEJSI KIBICE POZOSTANĄ NA ZAWSZE! Tyle w temacie… AMEN!

Foto:
http://elanowcy.pl/fotoelana/thumbnails.php?album=410
dodał: Admin
komentarze [0] powrót

nick:
mail: (nie konieczne)

obrazki:

smile wink wassat tongue laughing sad angry crying 

Content Management Powered by CuteNews