Wszystkie Newsy Szukaj Newsa Stare Newsy Zarejestruj się
                   Jeszcze są szanse na baraże?
Dodano:28 May 2005 21:52
Mieszko Gniezno - Elana Toruń 0:1 (0:1)
Jarosław Maćkiewicz '44

Elana : Kryszak - Rogalski, Warczachowski, Kowalski, Malczuk - Urbański (65, Hanczewski), Świderek, Maziarz (żk), Dobek (71, Grube) - Nowak (82, Drwięga), J. Maćkiewicz (46, Cieśliński)

W przedostatnim meczu III ligi wielkopolskiej Elana pokonała na wyjeździe Mieszko Gniezno 1:0 (1:0). Początek spotkania, który rozgrywano w dużym upale, nie dostarczył wielu emocji. Pierwszą groźną sytuację stworzyli podopieczni Piotra Rzepki. W 14. min, po zagraniu Dawida Nowaka żaden z toruńskich piłkarzy nie zamknął akcji i piłka wyszła poza plac gry. W odpowiedzi Krzysztof Kuźmińczuk próbował z dystansu zaskoczyć Przemysława Kryszaka. Gol Maćkiewicza W 24. min Jakub Malczuk przejął piłkę i wszedł w pole karne. Obrońca Elany idealnie dograł do Jarosława Maćkiewicza, ale ten strzelił niecelnie. Siedem minut później po rzucie rożnym wykonywanym przez Pawła Iwanickiego piłkę uderzył Waldemar Kuczyński. Torunian od utraty bramki cudem uchronił Kryszak. W 41. min goście przeprowadzili skuteczną akcję. Mateusz Dobek wrzucił z lewej strony piłkę w pole karne. Doszedł do niej Tomasz Urbański, który dograł wprost na głowę Jarosława Maćkiewicza i było 1:0. Gospodarze byli bliscy wyrównania w 62. min. Kuźmińczuk ograł toruńskich obrońców i silnie uderzył na bramkę, ale Kryszak wybił piłkę na róg. W odpowiedzi Urbański dośrodkował w pole karne, jednak w idealnej sytuacji Nowak minął się z piłką. W końcówce Mieszko usilnie dążyło do wyrównania. W doliczonym czasie futbolówka kilkakrotnie mijała słupek toruńskiej bramki. Jednak goście przetrzymali szturm gospodarzy i zdobyli trzy punkty. Szanse pozostały Tym samym podopieczni trenera Piotra Rzepki zapewnili sobie 3. miejsce w rozgrywkach. Ważniejsze jest jednak to, że nie stracili jeszcze szans na 2. pozycję, dającą prawo gry w barażach o II ligę.
(jp)
dodał: Michael_Elana

                   Elana Toruń - Warta Poznań bez komentarza
Dodano:25 May 2005 21:53
Elana Toruń - Warta Poznań 2:2 (2:0)

Bramki dla Elany:
Mariusz Woroniecki
Jarosław Maćkiewicz
dodał: Michael_Elana

                   Juz w środę Elana Toruń- Warta Poznań godz. 18:00
Dodano:25 May 2005 0:14
W środę 25.05.2005 o godz. 18:00 Elana rozegra kolejne ligowe spotkanie w rundzie wiosennej na własnym boisku. Tym razem nasz zespół podejmować będzie Warte Poznań. Będzie to mecz zaległej 17 kolejki. Drużyna gości zajmuje obecnie czwartą pozycję w tabeli. "Żółto-Niebiescy" znajdują się na trzecim miejscu i jeżeli myślą o zajęciu drugiej pozycji gwarantującej walkę w barażach o II ligę muszą wygrać ten pojedynek. W rundzie jesiennej w Poznaniu Elana wygrała 2:0! Zapowiada się ciekawy mecz. Liczymy, że nasz zespół pokona drużynę gości!!!

Mecz odbędzie się z ograniczonym udziałem publiczności, będzie mogła ona zająć jedynie trybunę główną, pozostałe sektory będą zamknięte. Kibice zaś będą legitymowani przy wejściu na stadion.

W związku z tym informujemy, że na tym meczu Elanowcy nie będą dopingować naszej drużyny tzn. młynu nie będzie!

Elana Toruń - Warta Poznań środa, godz. 18:00 stadion przy ul. Bema

Kobiety i dzieci do lat 10 wstęp wolny!
Bilet na mecz - 6 zł
dodał: Elanowiec

                   Elana Toruń - Lechia Gdańsk 0:1
Dodano:23 May 2005 16:26
Elana Toruń - Lechia Gdańsk 0:1
83' Rusinek

Skład Elany: Kryszak - Rogalski (71, Drwięga), Woroniecki, Kowalski (żk), Warczachowski (żk) - Urbański (57, Cieśliński), Świderek, Maziarz (68, Grzędzicki), Grube (53, Dettlaff; żk) - J. Maćkiewicz, Nowak

Elana Toruń przegrała w sobotę z Lechią Gdańsk 0:1 (0:0). I chociaż do końca rozgrywek zostały trzy kolejki, jest mało prawdopodobne, aby mógł wywalczyć awans do II ligi. Aby myśleć realnie o zwycięstwie w trzecioligowych rozgrywkach, torunianie musieli pokonać gdańszczan. Tych drugich z kolei w pełni satysfakcjonował remis.

Defensywa gości
Lechiści w pierwszej połowie przyjęli więc taktykę defensywną, polegającą przede wszystkim na rozbijaniu ataków torunian. W ofensywie praktycznie nie istnieli, bo nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Przemysława Kryszaka.
Gospodarzom, mimo że byli pieczołowicie kryci, udało się kilka razy przedostać w pole karne rywali. W 9. min uczynił to Dawid Nowak, ale źle przyjął piłkę i obrońcy zdołali mu ją zabrać. Później nad poprzeczką strzelali Jarosław Maćkiewicz i Tomasz Urbański. W 28. min, po akcji tej dwójki, znów dobrą okazję miał Nowak, ale z 13 metrów strzelił obok bramki. Na początku drugiej połowy miejscowi nadal dominowali, ale w 48. min mecz został przerwany z powodu zamieszek na trybunach. Po wznowieniu gry torunianie spisywali się już gorzej. Ich akcje stawały się chaotyczne i były rozbijane przez pewnie grających defensorów Lechii. Jeszcze w 58. min niezłą sytuację miał Adam Cieśliński, ale przestrzelił. Później do głosu zaczęli dochodzić mądrze grający gdańszczanie. Oddali kilka groźnych strzałów, ale Kryszak był na posterunku.
W końcówce trener Piotr Rzepka zaryzykował. Graczy defensywnych zamieniał na ofensywnych, toruński zespół zaczął grać praktycznie bez linii pomocy. I stworzył dwie świetne okazje, których nie wykorzystali jednak J. Maćkiewicz i Łukasz Drwięga.

Cios Rusinka
Gdańszczanie zaś grali spokojnie i skupili się na wyprowadzaniu kontr. I właśnie po takiej akcji, w 84. min Krzysztof Rusinek zadał decydujący cios, pokonując Kryszaka. Toruńscy piłkarze zdawali sobie sprawę z wagi sobotniego meczu. Nic więc dziwnego, że boisku opuszczali ze łzami w oczach.
(Radosław Kowalski, Gazeta Nowości)

Kibice:

Ten mecz zapowiadał się arcyciekawie i wywołał duże zainteresowanie. Na boisku spotkał się lider z vice liderem tabeli a na trybunach dwie najlepsze ekipy tej grupy III ligi. Tego dnie doszło do kilku starć. Najpierw przed meczem na bulwarze nad Wisłą przeganiamy ok. 50 osobową grupę Lechii. Podejmują walkę ale ograniczają się do rzucania butelkami, racami i kamieniami, po czym spierdalają. Później w okolicach stadionu spotkały się ok. 10 osobowe grupy obu drużyn, kibice Lechii widząc nas kierują się w okolice stojących policjantów zamiast ruszyć w nas. Dopiero gdy się zbliżamy ruszają w naszym kierunku i dochodzi do krótkiej wymiany ciosów na ulicy, które szybko przerywają psy. Na stadion część od nas wjeżdża z bramą a część walczy jeszcze z policja przed bramą. Lechia widząc to wybiega z sektora i rzuca kamieniami. Dochodzi do starć w okolicach sektora gości. Krótką wymianę ciosów, którą Lechiści będą nie mile wspominać zakończył wjazd policji. Dochodzi do walki z psami z dwóch stron. Dalej kierujemy się po koronie stadionu na druga stronę sektora Lechii. Lechia widząc to rusza także na sektor buforowy rzucając kamieniami i butelkami. Do starcia nie dochodzi gdyż Lechiści cofają się na sektor. Wjeżdżają psy z polewaczkami i bronią gładkolufową. W tym czasie Lechia atakuje zza policji. Od tego momentu toczymy walkę z psami na prostej za trybuna główną z różnym skutkiem, m.in. przewracamy radiowóz do góry kołami. Na poczatku 2 połowy Lechia wyłamuje płot i rusza w kierunku naszego sektora. My także wybiegamy na boisko , dochodzi do krótkiego spięcia na pięści na murawie. Należy zaznaczyć, że obie strony używają także sprzętu. Wjazd psów spowodował wyparcie nas z naszego sektora, do którego już do końca meczu nie wracamy i nie prowadzimy dopingu. Nasz młyn w pierwszej połowie liczył ok. 400 głów, część z nas z różnych przyczyn siedziała w innej części stadionu. Lechii było ok. 800 może nawet więcej. Przed meczem Lechia organizuje akcję partyzancka i kroi plecak z 3 flagami na kije. Należy zaznaczyć, że w każdym ze starć Lechia używała sprzętu. My walczyliśmy na pięści poza ostatnim starciem na boisku. Z nami byli: Ruch Chorzów- 6, KS Myszków, 8 , Widzew fc Grudziądz, 15 oraz 1 kibic Widzewa jako obserwator. Dzięki dla ziomali za wsparcie!
P.S. Z fanclubów najliczniej pokazali się: Włocławek - 20 osób, Ciechocinek - ok. 20, Golub-Dobrzyń - 17, Aleksandrów - 13...


źródło zdjęcia: lechia.net
dodał: Michael_Elana

                   Zapraszamy na mecz sezonu!!!
Dodano:20 May 2005 8:17
Już w sobotę 21.05.2005 o godz. 16:00 mecz sezonu Elana Toruń - Lechia Gdańsk !!!
O randze meczu i rywalu nie trzeba chyba nikomu mówić. Będzie to najważniejszy mecz w Toruniu, w rundzie wiosennej, po prostu mecz sezonu!!! Na boisku spotkają się lider z vice liderem tabeli a na trybunach dwie najlepsze ekipy kibicowskie w tej grupie III ligi! Nikogo chyba nie trzeba zachęcać do przyjścia na to spotkanie. Zapowiada się arcyciekawe widowisko na boisku i trybunach. Spodziewany jest przyjazd dużej grupy kibiców gości dlatego każdy kibic, w którym płynie żółto - niebieska krew musi być tego dnia na stadionie przy ul Bema!!! Stawka meczu jest ogromna bo zwycięzca bardzo przybliży się do upragnionej II ligi. W rundzie jesiennej w Gdańsku Elana zremisowała 3:3. Liczymy, że nasz zespół tym razem pokona drużynę gości!!!

Jeszcze raz zapraszamy wszystkich kibiców na ten mecz i zachęcamy do głośnego dopingu dla naszej drużyny! Pokażmy jak się bawi Elana nie tylko w młynie (sektor na łuku) ale także na całym stadionie!!!

Elana Toruń - Lechia Gdańsk sobota, godz. 16:00 stadion przy ul. Bema

Kobiety i dzieci do lat 10 wstęp wolny!
Bilet na mecz - 6 zł
Każdy kibic przy wejściu na stadion musi okazać dokument tożsamości ze zdjęciem!
dodał: Elanowiec

                   Unia Tczew - Elana Toruń 0:4 (0:3)
Dodano:18 May 2005 15:03
Unia Tczew - Elana Toruń 0:4 (0:3)

Bramki: Warczachowski 9 min (głową). J.Maćkiewicz 10 i 22 min, Maziarz 83 min

Elana:
Kryszak - Melnicki, Woroniecki (77, Malczuk), Kowalski, Warczachowski - Urbański, Maziarz, Świderek (46, Grzędzicki), Grube - J. Maćkiewicz (46, Cieśliński), Nowak (77, Drwięga)

Piłkarze Elany nie dali wczoraj szans broniącej się przed spadkiem Unii Tczew. Na jej boisku wygrali aż 4:0 (3:0). Tylko początek meczu należał do gospodarzy, którzy w pierwszych minutach stworzyli dwie groźne sytuacje. Wicelider tabeli szybko się jednak otrząsnął i w zaledwie 120 sekund zadał dwa ciosy.

Kwadrans marzeń
W 9. min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Szymona Maziarza, najwyżej w tczewskim polu karnym wyskoczył Robert Warczachowski i głową skierował piłkę do siatki. Kilka chwil później obrońcy Unii podawali futbolówkę między sobą, nie mając za bardzo pomysłu, co z nią zrobić. W końcu do akcji wkroczył Dawid Nowak. Odebrał piłkę Dariuszowi Dudkowi, podał ją do Jarosława Maćkiewicza, który strzelając do pustej siatki dopełnił tylko formalności. Dwanaście minut później było już w zasadzie po meczu. Tym razem Łukasz Grube zabrał futbolówkę Dariuszowi Brzyskiemu i od razu odegrał ją do starszego z Maćkiewiczów. Ten znów miał przed sobą pustą bramkę i zdobył trzeciego gola. - Ten niecały kwadrans zadecydował o dalszych losach spotkania - mówi trener Piotr Rzepka. - Już do końca pierwszej połowy tczewianie nie mogli się pozbierać. My mieliśmy kilka dogodnych sytuacji, ale brakowało ostatniego podania, aby zamienić część z nich na bramki.
W przerwie toruński trener dokonał dwóch zmian. Na drugą połowę nie wybiegł m.in. Wojciech Świderek, który w przypadku otrzymania żółtej kartki, nie mógłby zagrać w sobotę, przeciwko Lechii. Z tego samego powodu pod koniec meczu boisko opuścił Mariusz Woroniecki. Do 55. min torunianie posiadali sporą przewagę, ale znów brakowało im skuteczności. Kolejny kwadrans należał z kolei do gospodarzy. Byli częściej w posiadaniu piłki, ale poza strzałem w słupek Piotra Sarneckiego, nie zagrozili poważniej bramce Przemysława Kryszaka.
Sygnał na przebudzenie gościom dał Warczachowski, który w 70. min potężnie uderzył z rzutu wolnego. Piłka trafiła jednak w poprzeczkę. - To był chyba najmocniejszy strzał Roberta w sezonie. Poprzeczka trzęsła się jeszcze długo po meczu - żartuje toruński trener. Im bliżej było końca spotkania, tym więcej wybornych okazji marnowali torunianie. Sytuacji sam na sam z bramkarzem Unii nie wykorzystali m.in. Adam Cieśliński i Nowak. Dopiero w 82. min piłka wpadła do tczewskiej bramki. Maziarz popisał się efektowną indywidualną akcją. Ograł jednego rywala, nad kolejnym przerzucił sobie piłkę, a ukoronował ten rajd strzałem do pustej siatki. Teraz Lechia - Cieszę się ze zwycięstwa, choć mogliśmy zdobyć więcej bramek - kończy Piotr Rzepka. - Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na sobotnie spotkanie z Lechią.
(rk)
dodał: Elanowiec

<< Wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 Dalej >>

Content Management Powered by CuteNews